Sytuacja rowerzystów w wielkim mieście
Każdy zapalony rowerzysta, będący przy okazji mieszkańcem dużego miasta, na przykład Krakowa, musi codziennie mierzyć się z rozmaitymi niedogodnościami. Pierwszą z nich jest brak sieci dróg rowerowych. Pozostaje jazda tymi odcinkami ścieżek, które już istnieją i wspomaganie się chodnikami, niezbyt ruchliwymi ulicami, przejeżdżaniem przez przejścia dla pieszych. Walka z wysokimi krawężnikami i brakiem podjazdów oraz z kierowcami, wymuszającymi pierwszeństwo jest na porządku dziennym. Ideałem byłoby istnienie osobnych pasów ruchu dla rowerów, nie dzielonych z pieszymi i autami, wyposażonymi w sygnalizację świetlną na większych skrzyżowaniach.
Jak zabezpieczyć rower przed kradzieżą?
Kiedy dojedziemy już do celu, pojawia się problem – gdzie zostawić rower. Specjalnych miejsc do parkowania jest jak na lekarstwo, a czasami, nawet jeżeli rower jest zabezpieczony przed kradzieżą, to miejsce przypięcia nie jest. Przydałyby się parkingi strzeżone w centrum miast takich, jak Kraków, gdzie cyklista zostawiałby swój pojazd i zdjęcie, będące podstawą zweryfikowania tożsamości osoby odbierającej rower z parkingu albo legitymowałby się dowodem osobistym. Sprawa wydaje się prostsza w przypadku urzędów, szkół i miejsc pracy – wydzielone strefy parkowania rowerów mogłyby znajdować się w obrębie ogrodzenia danej instytucji albo na jej dziedzińcu wewnętrznym.
Problemów nastręcza także konieczność przechowywania roweru w miejscu zamieszkania. Zagracona piwnica, balkon czy własny pokój? Kiedyś powstawały, oprócz piwnic w podziemiach i suszarni na strychach bloków, pomieszczenia na wózki, tak zwane wózkownie. Może warto w nowo powstających blokach i w akademikach znaleźć miejsce na „rowerownie”?
Rowery są dla każdego; dobrze, gdyby były w każdym mieście, nawet tak dużym i zatłoczonym, jak Kraków.